Świadectwa
Świadectwo Oli
Pójść za Bogiem...
Podróżowanie z Jezusem jest nad wyraz ciekawe. To tak jakby całe życie wędrować przez różne niziny, wyżyny, góry i morze, gdzie potrzebna jest nam wiara.
Od młodych lat miałam świadomość Boga, w najtrudniejszych momentach mojego życia to Jezus był moim przyjacielem. Na przełomie tych wszystkich lat zauważyłam, że do Boga zbliżałam się tylko w chwilach jakiegoś smutku, kiedy było mi ciężko, kiedy odczuwałam jakąś pustkę. Wtedy oczekiwałam jakiegoś pokrzepienia, pocieszenia i nawet wówczas Bóg przychodził w swojej miłości, zawsze był na czas i zawsze był wierny pomimo mojej niewierności. On zawsze przychodził jak taki ogrodnik, który podlewa wysuszone kwiaty, które po pewnym czasie odzyskują swą świeżość i swój zapach. Po każdym ponownym zetknięciu się z Jezusem właśnie tak się czułam, jak kwitnący kwiat. Jednakże z czasem ta moja niewierność w stosunku do Boga zaczęła mi bardzo przeszkadzać, czułam, że moją niewiernością bardzo ranię Boga i samą siebie ponieważ ponownie zaczynałam schnąć od wewnątrz więc postanowiłam, że najwyższy czas z tym skończyć. Pragnieniem mojego serca było, aby pustkę mojego serca zaspokoił On na zawsze, a nie na krótką chwilę.
W momencie kiedy postanowiłam, że chcę iść za Bogiem, chcę Go kochać, tak jak On nas ukochał, dając nam to co miał najlepszego i najcenniejszego, bo przecież samego swojego Syna, chcę żyć życiem zdeterminowanym dla Niego i czynić tylko to, co sprawia Mu radość coś zaczeło się zmieniać. Można to porównać do szalonego uczucia dwóch kochających się osób, kiedy z miłości potrafią robić dziwne rzeczy, aby tylko dać drugiej osobie, to co najlepsze, kiedy nie widzą świata poza tą osobą, aby w ten sposób wyrazić jej jak wielkim uczuciem ją darzy.
Takim właśnie uczuciem chciałam darzyć mojego Boga, który jest potężny, bo stworzył przecież świat, który jest święty i pragnie świętości z naszej strony, który sprawia mi niesamowitą radość, najdrobniejszymi codziennymi rzeczami, który jest najwspanialszym przyjacielem, który ma zawsze czas dla mnie, który akceptuje mnie i kocha taką jaka jestem i wciąż na nowo podnosi moją wartość , to jest najlepsza rzecz -wiedzieć, że dla kogoś jestem tak bardzo cenna. W momencie podjęcia decyzji o konkretnym pójściu za Bogiem, to On całkowicie wypełnił pustkę mego serca, nadał sens memu życiu. Teraz przechodząc czy to przez wyżyny czy to przez niziny, wiem, że Jezus jest tym, który mnie niesie.
Jest pewna historia człowieka, który przechodząc przez najtrudniejsze momenty swojego życia czuł się bardzo samotny, ponieważ idąc mógł zauważyć na piachu tylko jeden ślad stóp, natomiast w radosnych chwilach ślady zawsze były dwa. Wtedy Jezus powiedział mu, że w tych chwilach , kiedy widoczny były tylko jeden ślad stóp, to był okres, kiedy On sam niósł go na swoich rękach, roztaczając nad nim opiekę. Życzę Tobie, aby Jezus stał się tą najważniejszą i najcenniejszą osobą twojego życia, która będzie Cię nosić na Swoich rękach.





